Fotograf Rafał Placek od 2014 roku
portretuje osobistości polskiego kina na Festiwalu Filmowym w Gdyni.
Zdjęcia te złożyły się na wystawę pt. „Ludzie filmu”, którą
29 i 30 listopada można było oglądać w dawnym budynku łaźni
łańcuszkowej sztolni Królowa Luiza w Zabrzu. Przed obiektywem
stawali reżyserzy i aktorzy różnych pokoleń i obu płci,
specjalizujący się w zupełnie różnych rodzajach kina. Naprawdę
przyjemnie patrzy się na taki kontrast: Andrzej Wajda w towarzystwie
Jana P. Matuszyńskiego i Łukasza Palkowskiego, Jan Komasa obok
Grzegorza Królikiewicza, a Michał Marczak ramię w ramię z Mitją
Okornem.
Osobiście odniosłem wrażenie (i
Rafał Placek się tu ze mną zgodził), że na części zdjęć
widać duszę filmów danego twórcy, a na reszcie duszę samego
twórcy. Na przykład Wojciech Smarzowski – wszyscy wiemy, jakie
filmy robi – wciska ręce w kieszenie dżinsów, unosząc przy tym
ramiona jakby w geście pokory i wpatruje się czubki swoich butów;
Marcin Bortkiewicz – człowiek szalenie pozytywny i energiczny –
ubrany w odcieniach szarości, zamyślony patrzy gdzieś w bok, jakby
zastanawiał się nad losami bohaterów swojej „Nocy Walpurgi”.
Najbardziej w pamięć zapadł mi portret Marcina Wrony. Rafał
Placek miał tego „farta”, że jego zdjęcie Wrony jest tym
ostatnim, zrobionym zaledwie kilka godzin przed śmiercią reżysera.
Wrona ma na sobie grubą czarną kurtkę i przygarbiony stoi lekko
bokiem do obiektywu, jakby już chciał odejść, ale patrzy prosto
na nas z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
Na koniec chciałbym gorąco podziękować Rafałowi Plackowi za niesamowitą, inspirującą rozmowę i wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Mam nadzieję, że będzie kontynuował swój projekt jeszcze przez wiele lat i pokazywał go nie tylko na festiwalu w Gdyni, lecz w całej Polsce.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz