czwartek, 9 czerwca 2016

Warsztaty na Festiwalu Filmów NieZwykłych w Sandomierzu, 30 kwietnia - 4 maja 2016

  Festiwal filmowy – to brzmi dumnie. Ale nie trzeba od razu organizować wielkiej filmowej orgii jak np. w Cannes. Można przez tydzień pokazywać przeróżne filmy w dwóch małych kinach w mieście, które większość Polaków kojarzy z księdzem jeżdżącym po rynku na rowerze. Dostałem się tam na warsztaty dzięki konkursowi Dwa Srebrne Ekrany, ja i kilkunastu innych szczęśliwców z całej Polski, którzy brali udział w dyskusjach na Facebooku, opisali filmowe oblicze swojej miejscowości lub przeprowadzili wywiad z osobą związaną z filmem. 


  Dzień po przyjeździe posadzono nas przy stole i oznajmiono, że zaraz przedstawią nam się trzej twórcy, a my mamy zdecydować, na zajęcia u którego mamy się zapisać. A byli to kolejno:
  • Marcin Bortkiewicz,
  • Robert Turło,
  • Maciej Cuske.
  Mój wybór padł na pana Marcina. Po rozmowie integracyjnej otrzymaliśmy nasze pierwsze zadanie „terenowe” - na uliczkach odchodzących od sandomierskiego rynku mieliśmy znaleźć dowolną osobę i przeprowadzić z nią wywiad. Mógł to być zarówno sprzedawca pamiątek, kelner, jubiler, jak i po prostu przypadkowy przechodzień. Potem z tego wywiadu mieliśmy wybrać jedno zdanie, które mogłoby być samodzielnym mottem, i zaprezentować je Marcinowi. A, byłbym zapomniał - nasze wywiady filmował Yann Baptiste Seweryn.


  Następnie pan Bortkiewicz oznajmił nam, że nakręcimy kilkuminutową etiudę o samotności w Sandomierzu. Polegało to na tym, że ciągaliśmy za sobą Yanna po całym rynku i wskazywaliśmy mu rzeczy, które, naszym zdaniem, pasowały do tematu – siedzący na uboczu mężczyzna w średnim wieku, milcząca para staruszków itp. Potem odbył się przegląd i selekcja materiału oraz montaż. Film został pokazany na gali kończącej festiwal, spotkał się z ciepłym przyjęciem publiczności. 
  Pozostałe dwie grupy połączyły siły i stworzyły formę łączącą wywiad z animacją. Andrzej Seweryn, Robert Więckiewicz i Marian Dziędziel kolejno stali się kieliszkiem wina, zgniecioną puszką po coli i pokaźnym kuflem piwa. Film w ostatniej chwili dotarł na galę i również spodobał się publiczności. 



  Jeśli w danej chwili nie jedliśmy, nie spaliśmy lub nie mieliśmy zajęć, to byliśmy w kinie lub w inny sposób mieliśmy kontakt z kulturą. Wieczór poezji, spotkania z twórcami filmowymi (Marian Dziędziel kradnie każdy show) i koncerty (z okazjonalnym striptizem), a przede wszystkim przeróżne seanse filmowe. Od przedpremierowego pokazu #WszystkoGra, przez Excentryków i Carol, aż po Wymyk i Różę. Do wyboru, do koloru.


Zdjęcia: Katarzyna Czubińska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz