wtorek, 3 listopada 2015

Krótkie sprawozdanie z pokazu filmów powstałych w ramach 48 Hour Film Project - Katowice

  Dnia 24 października w MCK im. H. Bisty w Rudzie Śląskiej odbył się pokaz filmów zrealizowanych w ramach katowickiej edycji międzynarodowego konkursu 48 Hour Film Project. Ideą owej kompetencji jest nakręcenie w ciągu dokładnie dwóch dni krótkometrażowego filmu zawierającego konkretne elementy. W przypadku tegorocznej edycji były to:
  • bohater: Magdalena lub Mariusz Fiołek
  • osoba: opiekunka/opiekun do dzieci
  • rekwizyt: kalosze
  • kwestia: „Skąd mogłam/mogłem wiedzieć?”

    http://images1.citypages.com/imager/u/original/7395870/10473358.0.jpg
  Każda ekipa filmowa (amatorska czy profesjonalna – nieważne, do konkursu może zgłosić się każdy) losowała gatunek filmu oraz poznawała ww. elementy. Od tamtego momentu miała dokładnie 48 godzin na nakręcenie komedii, dramatu, horroru, kryminału, …
  
 Powstało kilkanaście (niektóre ekipy zrezygnowały, niektóre nie oddały projektu na czas) skrajnie różnych filmów, jedne mniej, inne bardziej udane (oczywiście według mnie), ale wszystkie raczej sympatyczne. I przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać, muszę ponarzekać na zwycięzcę, czyli zdobywcę nagrody w kategorii „Najlepszy Film”. Nie pamiętam tytułu, nie pamiętam twórców tego czegoś, ale pamiętam gatunek – (prawdopodobnie) romans. Po pierwsze, obowiązkowe elementy nie pojawiają się w owym filmie, zostają jedynie wymienione w rozmowie „bohaterów”, których nie dane jest nam nawet zobaczyć. Po drugie, jest to film praktycznie niemy. I to nie tak jak np. „Artysta”, tylko po prostu para, którą oglądamy na ekranie, nie raczy się odezwać do siebie ani słowem. Świetny romans, nie ma co. Po trzecie, film otrzymał również nagrodę w kategorii „Najlepsza Aktorka”. Za co, ja się pytam!? Nie odezwała się ani słowem przez te dwie minuty, nie otwiera nawet ust, ma cały czas tą samą smętną, kamienną twarz, a zachowanie jej bohaterki jest skrajnie nie-lo-gicz-ne.
  Dobra, dobra, spokój, rozstańmy się w pokoju. To naprawdę niesamowita inicjatywa i miło, że odbywa się też w Polsce. A ten nieszczęsny „zwycięzca” ma przynajmniej ładne zdjęcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz